Subskrybuj
Ekstraklasa

Analiza sędziowskich kontrowersji 15. kolejki Ekstraklasy

2021-01-31

Za nami pierwsza wiosenna kolejka PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niestety sędziowie zaliczyli falstart i popełnili kilka poważnych, a nawet rażących błędów, które wypaczały wyniki spotkań. Zapraszamy do analizy.

Zacznijmy od piątkowego meczu Zagłębie Lubin - Wisła Płock, który sędziował Daniel Stefański. Mieliśmy tam 2 ciekawe i nieco kontrowersyjne sytuacje. 

Pierwsza kontrowersja miała miejsce w 21. minucie meczu, gdy arbiter podyktował rzut karny za faul na Dawidzie Kocyle. Następnie, po interwencji VAR i dość długim oglądaniu powtórek, sędzia Stefański zmienił swoją decyzję i  dodatkowo oprócz karnego, wykluczył z gry Dominika Jończyka. Decyzja ta była, jak najbardziej prawidłowa i zgodna z przepisami gry. Faul ten należy uznać, jako przerwanie realnej szansy na zdobycie bramki. Jeżeli faul tego typu wykonany jest w polu karnym to sędzia, w niektórych przypadkach, może obniżyć karę do żółtej kartki. Aby tak się stało, to faul musi wynikać z walki o piłkę, czyli obrońca musi znajdować się blisko futbolówki i mieć realną szansę, aby ją zagrać. Jeżeli jednak taki faul wykonany będzie przy użyciu ręki, bądź bez walki o piłkę, to mamy karnego i czerwoną kartkę. W tym przypadku, obrońca Zagłębia jest bez szans na zagranie piłki i jedyne co może zrobić, to sfaulować rywala. Klip do sytuacji: tutaj.

Druga sytuacja miała miejsce w trzeciej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Po prostopadłym podaniu, sam na sam z bramkarzem wyszedł Dawid Kocyła. Napastnik nie zdążył nawet wbiec w pole karne, gdyż tuż przed nim, został sfaulowany przez golkipera Dominika Hładuna. Faul zasługiwał, jak najbardziej na czerwoną kartkę za przerwanie realnej szansy na zdobycie bramki. Tak się jednak nie stało, ponieważ przed przewinieniem był spalony, którego odgwizdał sędzia. Arbitrzy VAR wyrysowywali linie, aby na koniec potwierdzić słuszność tej decyzji. Pamiętajmy, że w takich sytuacjach należy wziąć pod uwagę kolejność zdarzeń. Ostatecznie podtrzymano decyzję sędziów boiskowych, a gra została wznowiona rzutem pośrednim. Klip do sytuacji: tutaj.

W meczu Raków Częstochowa - Pogoń Szczecin mieliśmy jedną kontrowersję, którą należy uznać za poważny błąd arbitrów. Cała sytuacja miała miejsce w 43. minucie spotkania. Jeden z zawodników Rakowa dośrodkował piłkę w pole karne. Do futbolówki wyskoczył Vladislavs Gutkovskis, który jednak nie zdołał zagrać futbolówki, gdyż został z premedytacją popchnięty przez Michała Kucharczyka. Jak widać na powtórkach, gracz Portowców w ogóle nie był zainteresowany piłką, a jedynie powaleniem swojego rywala. Dlaczego arbiter nie podyktował karnego? Trudno powiedzieć, może po prostu nie widział? Co zatem robili sędziowie na VAR? Niestety nie wiemy. Klip do sytuacji: tutaj.

W sobotnim spotkaniu Górnik Zabrze - Lech Poznań doszło również do kilku błędów sędziowskich. Na całe szczęście w tym wszystkim był VAR, po którego interwencji anulowano m.in. 2 rzuty karne.

Pierwsza sytuacja miała miejsce już w 3. minucie meczu, gdzie wiele osób domagało się czerwonej kartki dla Jespera Karlstroma za ostre wejście w zawodnika Górnika. Sędzia Tomasz Kwiatkowski zdecydował się tylko na pokazanie żółtego kartonika i wydaje się, że decyzja ta była prawidłowa, gdyż dynamika nie była duża. Gdy przyjrzymy się dokładnie powtórkom, to widzimy, że zawodnik Lecha trafił swojego rywala w okolice kostki, a w dodatku uczynił to wyprostowaną nogą, uniesioną w powietrzu. Takie wejście może skutkować kontuzją i moim zdaniem powinna to być kartka czerwona. Klip: tutaj.

Kolejna kontrowersja miała miejsce w 24. minucie meczu. Tymoteusz Puchacz (Lech) wbiegł w pole karne, a następnie będąc w bliskiej odległości z obrońcą Górnika, położył się na murawie. Tomasz Kwiatkowski odgwizdał przewinienie i wskazał ręką na ‘wapno’. Do akcji wkroczyli sędziowie VAR, których rolę pełnili Szymon Marciniak i Paweł Sokolnicki i zarekomendowali arbitrowi głównemu obejrzenie sytuacji. Powtórki nie dają cienia wątpliwości, że dosłownie minimalny kontakt pomiędzy graczami, nie mógł być uznany za przewinienie, gdyż nie mógł on spowodować upadku Lechity. W związku z tym Tomasz Kwiatkowski musiał zmienić swoją decyzję i anulował karnego dla Lecha. Klip: tutaj.

W 31. minucie po raz kolejny Tomasz Kwiatkowski odgwizdał rzut karny dla Lecha. Radość drużyny ‘Kolejorza’ nie trwała jednak zbyt długo, gdyż ponownie do akcji wkroczyli sędziowie VAR. Na dostępnych powtórkach i zbliżeniach widzimy, że Michał Skóraś, na którym został podyktowany karny, nie był faulowany. To właśnie atakujący drużyny z Poznania kopnął swojego rywala. Sytuacja ta może budzić kontrowersje, jednak należy pamiętać, że oceniamy skutek, a nie zamiar gracza. Skutkiem jest fakt, że to Skóraś kopnął zawodnika Górnika, a nie na odwrót. Po obejrzeniu tych powtórek, Tomasz Kwiatkowski anulował swoją pierwotną decyzję i odwołał rzut karny. Wideo z sytuacji: tutaj.

Sytuacja z 35. minuty spotkania była również kontrowersyjna i nie do końca zrozumiana dla wszystkich. Piłka została dośrodkowana w pole karne, gdzie główkował Jesus Jimenez. Futbolówka nie znalazła jednak drogi do bramki, gdyż trafiła w wyprostowaną i uniesioną w górę rękę Thomasa Rogne. Obrońca Lecha chciał w ten sposób zasygnalizować sędziom, że był spalony i na jego nieszczęście, piłka trafiła go w rękę. Tomasz Kwiatkowski nie odgwizdał ręki, lecz wskazał na rzut rożny. Sytuację zaczęli analizować arbitrzy VAR, którzy sprawdzali potencjalny rzut karny. Po uznaniu, że była ręka, skupiono się na wyrysowaniu linii spalonego. W efekcie decyzja nie została zmieniona na karnego, lecz na spalonego, gdyż napastnik Górnika faktycznie był bliżej linii bramkowej, niż przedostatni zawodnik drużyny broniącej. Warto pamiętać, że w tego typu sytuacjach oceniamy kolejność zdarzeń, a zatem najpierw zaistniał spalony, a dopiero później ręka. Klip:tutaj.

Bardzo ciekawie było także w niedzielnym meczu Wisła Kraków - Piast Gliwice, gdzie z wyniku 3:0 zrobiło się 3:4. W tym meczu arbitrzy popełnili dwa poważne błędy, które niestety wypadły niekorzystnie dla 'Białej Gwiazdy'.

Pierwsza kontrowersja miała miejsce w 31. minucie spotkania. W pole karne wbiegł napastnik Wisły Brown Forbes, gdzie został sfaulowany przez gracza Piasta. Arbiter Krzysztof Jakubik bez zawahania odgwizdał rzut karny. Wydawało się, że już po wszystkim, jednak wówczas interwencję podjęli sędziowie VAR (Daniel Stefański i Jarosław Przybył). Krzysztof Jakubik po obejrzeniu powtórek na monitorze zdecydował się zmienić swoją decyzję i odwołał rzut karny. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia skąd taka decyzja. Oczywiście zgodzę się z argumentem, że faulujący Tomas Huk trafił jedną nogą w piłkę, jednak zwróćmy uwagę, co zrobiła druga noga. Kolano gracza Piasta ‘wycina’ nogę postawną Forbesa, co klasyfikuje się na faul. Moim zdaniem jest to poważny błąd arbitrów. Klip: tutaj.

Druga sytuacja miała miejsce w 83. minucie spotkania. Jakub Świerczok chciał oddać strzał na bramkę, jednak to mu się nie udało, gdyż zamiast w futbolówkę, trafił w nogę obrońcy Wisły Kraków. Sędzia Jakubik odgwizdał za to rzut karny. Ponownie zainterweniowali sędziowie VAR. Tym razem, jak najbardziej prawidłowo, ponieważ arbiter popełnił poważny błąd. Krzystof Jakubik pomimo obejrzenia powtórek podtrzymał swoją decyzję o rzucie karnym. Ponownie nie rozumiem tej decyzji. Oceniamy skutek, a skutkiem jest fakt, że Świerczok kopnął obrońcę. Dlaczego zatem sędzia pozostał przy swoim zdaniu? Nie mam pojęcia. Warto dodać, że z rzutu karnego padła bramka na 3:3. Klip: tutaj.

Spore dyskusje wywołała sytuacja z meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała - Legia Warszawa, gdzie Szymon Marciniak nie uznał bramki dla 'Legionistów', gdyż odgwizdał przewinienie na obrońcy. Wspomniana sytuacja miała miejsce już w 9. minucie meczu przy wyniku 0:0. Piłka została dośrodkowana z rzutu rożnego w pole karne Podbeskidzia. Tam do piłki wyskoczył Tomas Pekhart, który głową oddał strzał na bramkę i zdobył gola. Bramka nie została uznana, ponieważ sędzia Szymon Marciniak odgwizdał faul na Rafale Janickim. Jak widzimy na powtórkach decyzja ta jest jak najbardziej słuszna. Napastnik Legii używa w sposób nieprzepisowy rąk, aby wygrać pozycję z obrońcą. Perhkart położył swoje ręce na obrońcy ‘Górali’, a w końcowej fazie mocno popchnął swojego rywala, tak że ten upadł na murawę.
Piłka nożna jest sportem kontaktowym i często przepychanki, czy walka rękoma jest dozwolona, jednak musi mieć ona granice. Niektórzy twierdzą, że Janicki także trzymał swojego rywala, jednak zauważmy, że miało to miejsce tylko w początkowej fazie i zdecydowanie nie było to wykonane z taką samą siłą, jakiej użył Pekhart. Decyzja o odgwizdaniu przewinienia jest, jak najbardziej prawidłowa. Klip: tutaj.

Jak zatem możemy zauważyć, 15. kolejka nie była najlepsza pod kątem sędziowania. Błędy zawsze się zdarzają i zapewne zdarzać będą, jednak ich ilość i powaga w pierwszej wiosennej kolejce jest zdecydowanie zbyt duża.

 

ŁUKASZ ROGOWSKI