Subskrybuj
Wywiady

Daniel Pawłowski - Twórca Treningu Decyzji Bramkarza

2020-04-08

Dziś porozmawiamy z jednym z najlepszych trenerów bramkarzy w Polsce. Człowiekiem, który znalazł lukę w systemie szkolenia i dzięki nauce konsekwentnie wspiera wielu bramkarzy. Jest absolwentem Uniwersytetu Napier w Edynburgu na wydziale Psychologii Sportu, Wyższej Szkoły Turystyki i Ekologii oraz Studium Psychologii i Komunikacji Intrapersonalnej. Międzynarodowy Praktyk Neurolingwistycznego Programowania oraz Life Coach. Uczestnik licznych staży trenerskich, m.in.: Fulham FC (2009), FC Porto (2009), Valencia CF (2010), PSV Eindhoven (2011), FC Barcelona (2012), Chelsea FC (2012), Tottenham Hotspur F.C. (2012). Pracę trenerską rozpoczął w 2003 r., przez kolejne lata współpracował z bramkarzami w szkółce bramkarskiej MSP Szamotuły (2010), reprezentacji Polski U15 (2011) oraz klubami szkockimi, m.in.: Livingston F.C. (2010), Hibernian F.C. (2008-2010). Autor książki „Szkolenie bramkarzy w piłce nożnej, wiek: 12-16 lat” wydanej w 2012 r. oraz współautor „Scientific Approaches to Goalkeeping in Football” wydanej w 2013 r.

Mimo wielkiego doświadczenia, oraz wielu sukcesów, nie wszyscy znają Twoje nazwisko, przybliżysz nam swoją osobę? Jak zaczęła się Twoja przygoda z futbolem?

W kilku słowach, fascynuje mnie futbol sam w sobie, a pozycja bramkarza najbardziej. Początku nie pamiętam, lecz doskonale pamiętam moment pierwszej obrony, to było twarde boisko przy bloku, w którym mieszkałem i ktokolwiek stawał do bramki nie rzucał się na piłkę bo bał się, że coś sobie zrobi. Nie wiem skąd pojawił się ten pomysł, ale mam dosłownie przed oczami obraz tego jak pierwszy raz się tam rzuciłem i pewnie też dlatego to tak dobrze pamiętam, bo to było jakby przełamanie strachu. Uprzedzając, nic sobie nie zrobiłem, ale zapoczątkowałem trend - „nic mu się nie stało, więc można się rzucać”.

Skąd pomysł na zostanie trenerem bramkarzy, a nie np. standardowo trenerem całego zespołu?

Wiesz, że z fascynacji, ale też porażki. W wieku 20 lat, grając na poziomie 3 ligi, stwierdziłem, że nie mam szans powodzenia jako bramkarz, ale być może warto rozwinąć fascynacje tą jakże piękną pozycją i zostać trenerem bramkarzy.

Jakie były pierwsze kroki jako trener bramkarzy? Gdzie zdobywałeś doświadczenie?

To był 2002 rok, wtedy w Polsce nie było żadnych kursów specjalizacji trenera bramkarzy, lecz np. Szkocki ZPN prowadził takie szkolenia. I w tym kraju tak naprawdę zdobywałem pierwsze szlify. Ponadto staże szkoleniowe pomogły mi też ukształtować moją metodykę szkolenia bramkarzy. Bardzo doceniam czas spędzony w FC Barcelonie, Valencii, Chelsea, FC Porto i Tottenhamie.

Opowiedz nam o Twoim projekcie "Trening Decyzji Bramkarza". Jakie nazwiska z Tobą współpracują? Do kogo kierowany jest program?

Trening Decyzji Bramkarza to mój autorski program szkolenia bramkarzy i bramkarek. W dużym skrócie, kilka lat temu zauważyłem, że piramida szkolenia bramkarzy na świecie jest niekompletna. Czyli jeśli podstawą piramidy jest technika gry bramkarza, a dalsze poziomy to np. przygotowanie motoryczne, koordynacyjne, itd., to podejmowanie decyzji przez bramkarza nie istnieje. TDB wypełnia tą lukę po prostu. I tak naprawdę, to być może kontrowersje, lecz nie ma nic ważniejszego od podejmowania decyzji w sportach zespołowych – wybór decyzji, czyli znalezienie się we właściwym miejscu i czasie cechuje najlepszych zawodników świata. Trochę mało skromnie, lecz mój model gry bramkarza, zawiera w sobie każdy detal podejmowanych decyzji, które mają wyłącznie jeden cel – jak najszybciej poprawić jakość gry każdego bramkarza.  Dziwnie mi pisać o nazwiskach, bo nie chce pominąć jakiegokolwiek, choć i tak to zrobię zapewne, więc powiem inaczej – bardzo doceniam to, że np. Łukasz Fabiański pragnął poprawić swoją skuteczność obron rzutów karnych i zgłosił się do mnie, doceniam  Dusana Kuciaka, z którym współpracuje ponad 2,5 roku, że pomimo niebotycznego doświadczenia zechciał poprawić jakość swojej gry, szanuje Bartosza Mrozka, który wykonał ogromny skok w przód w jakości podejmowanych decyzji w bramce, Antka Borta młodego tormana Ipswich Town, który jeszcze do niedawna trenował po parkach, a teraz regularnie gra i ma szanse na realizacje swojego marzenia - profesjonalny kontrakt. Mega szacunek dla Wojtka Pawłowskiego, który rok temu odchodził w zapomnienie, a teraz jest bardzo mocnym punktem Widzewa.

Czego najbardziej nie lubisz w polskim futbolu? Co byś w nim zmienił?

Hmm, czego nie lubię? Ciekawe pytanie, nigdy o tym nie myślałem, ale wydaje mi się, że swego rodzaju samouwielbienia. Mam na myśli seniorski profesjonalny poziom. Moim zdaniem o wartości ligi decyduje jej jakość na tle innych europejskich lig, a nasza wypada bardzo blado od lat. Zauważ, corocznie w lipcu/sierpniu dochodzi do cyklicznych porażek polskich zespołów w ramach eliminacji do Ligi Europy czy Mistrzów, już nawet utarł się pewien zwrot tych porażek – eurowpier###. To brzmi przykro bardzo. Wizerunek ligi jest dość mocny, lecz to tylko wizerunek. A co bym zmienił? Średnio mnie interesuje jakaś naprawa, czy zmiana. Być może brutalnie, lecz nie jest prawdą, że samymi chęciami coś można zmienić. Piłka nożna to skomplikowana dyscyplina sportu i możemy ją rozpatrywać z wielu poziomów, np. szkoleniowy (metodyka), taktyczny (wymiar gry), organizacyjny (zarządzanie), marketingowy, itd.  I naprawdę potrzeba tęgich głów, które zamienią wizerunek na stan faktyczny, czyli zamiast eurowpier### – cykliczne sukcesy.

Czy jest wśród polskich trenerów więcej takich piłkarskich innowatorów jak Ty? Czy większość podąża ubitymi przez lata schematami?

Naprawdę nie wiem. Bardzo rzadko uczęszczam na jakieś konferencje, itd. Nie dlatego, że nie mam ochoty, lecz zapewniam, że innowacja jest gdzie indziej – uniwersyteckie laboratorium badawcze. Jakakolwiek wiedza z zakresu metodyki piłki nożnej nie bierze się z powietrza, ktoś wykonuje wytężone badania, testuje różne protokoły, prowadzi bazę danych, publikuje je. W skrócie, potem przenosi się tą wiedzę na praktykę piłki nożnej. Ja poprzez wyjazdy do różnych uniwersytetów chce być najbliżej innowacji.

Dlaczego mimo świetnie wykonywanej pracy nie pracujesz w klubach z najwyższej półki, tylko w średniakach? Mógł byś też bez problemu wyjechać pracować w piłce na zachodzie.

Równie dobrze to pytanie można zadać inaczej – co można stracić trenując w klubach z najwyższej półki? Zauważ, że nikt nie zadaje takich pytań, a zawsze są jakieś straty. Ja celowo, świadomie w czerwcu 2019, pomimo różnych propozycji zrezygnowałem w pracy w klubie bo do niczego nie było mi to potrzebne. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, więc wybrałem kawę na tarasie z moją żoną w naszym pięknym domu nad jeziorem zamiast np. kawy na balkonie, w jakimś mieszkaniu, lecz ekstraklasowego klubu. To trochę szokujące może, lecz sam sukces to nie czysty statystyczny fakt, czyli np. - klub ekstraklasowy, klub zagraniczny. Jako społeczeństwo lubimy takie statystyczne fakty – wynik, kto co wygrał, gdzie trenuje, itd. Nawet dla Ciebie np. kluby w których byłem określiłeś średniakami, ale który polski klub na tle Europy nie jest średniakiem?  To o co pytasz to pułapka myślowa. Powinniśmy zamiast o cel pytać o drogę, sam proces. Procesem dla mnie zawsze było przekazać takie umiejętności moim bramkarzom, aby zmieniali kluby na lepsze i dość dużym zaskoczeniem było, że z małego Rybnika w ciągu 3 sezonów każdy torman, którego szkoliłem, zmienił klub na lepszy: Daniel Kajzer do Botev Płowdiw (ekstraklasa Bułgarii), Patryk Procek do Ethnikos Achnas (ekstraklasa Cypru), Kacper Rosa do Odry Opole. Szanse miał Aleksander Łubik, lecz za niski wzrost dla wielu, problem dotyczy szerokiego grona bramkarzy, ale o tym może innym razem. Obecnie ten proces przeniosłem online i co jest piękne to mogę mieć „najwyższe ligi” ,o których mówiłeś, na moim tarasie właśnie, pomagając i analizując mecze bramkarzy, z którymi współpracuje. Pielęgnuje ten unikatowy projekt, na skalę światową myślę – zdalny trener bramkarzy.

Jakie masz plany na przyszłość, tą bliższą i tą dalszą?

Trywialne bardzo – nie przestawać być szczęśliwym człowiekiem.

Przesłanie do młodych bramkarzy to:

Hmm… praktyczne, tak niestety prawdziwe w obecnych czasach, żeby oprócz planu A – czyli grania w piłkę, posiadać plan B. Z reguły wygrywają Ci, którzy mają nie tylko plan A i to dotyczy nie tylko decyzji podejmowanych w bramce, ale też życia.

Dziękujemy i życzymy dużo zdrowia, oraz sukcesów!!!

BARTOSZ LISOWSKI