Subskrybuj
Ekstraklasa

#NoToPoKolejce - 21/22 - Kolejka #11 - Pucharoza, czyli Choroba Legionistów

2021-10-19

Wydarzeniem jedenastej kolejki było bez dwóch zdań spotkanie Legii z Lechem. Po porażce zespołu z Warszawy - zbierające się nad nim od początku sezonu ciemne chmury jeszcze zgęstniały. 9 spotkań w Ekstraklasie 21/22 - i 9 zdobytych punktów. Jak nietrudno obliczyć - równo jeden per mecz. Szału nie ma. Dwa zaległe spotkania nieco zamazują obraz, jednak wyostrzając go na powrót przez spojrzenie na "punkty na mecz" (PPG) - po jedenastu kolejkach Legia ostatnio wyglądała równie źle w sezonach 93/94 i 90/91- a gorzej (0,91 punktu na mecz) w sezonie 91/92. Zamierzchłe dzieje! Nawet jeśli Legia zdołała wygrać zaległe pojedynki z Niecieczą i Lubinem, po 11 rozegranych spotkaniach będzie miała PPG na poziomie 1,36 - co do "gorszych" osiągów na tym etapie dopisze tylko relatywnie niedawne rozgrywki 16/17 (1,18), a zarazem wyrówna wynik z sezonu 92/23.

Jakim wynikiem Wojskowi kończyli zmagania, kiedy zaczynali równie źle co obecnie? Zaczynając od końca - w sezonie 90/91 zanotowali dziewiątą lokatę, a w sezonie 91/92 dziesiątą - co stanowi jedne z najgorszych wyników w historii klubu (Legia nigdy nie skończyła rozgrywek poniżej dziesiątego miejsca!). Sezon 92/93 to niesławna rywalizacja "kto da więcej" (bramek, rzecz jasna) między zrównanymi punktowo na pozycji lidera Legią i ŁKS-em, zakończona skandalem i pozbawieniem obu zespołów honorów za te rozgrywki. Sezon 93/94 to mistrzostwo dla Legii. Sezon 16/17 również. Wniosek? Chociaż na krajowym podwórku Legia weszła w ten sezon bardzo źle - jest zdecydowanie za wcześnie, żeby ją na dobre skreślać, bo podobnie złe wejście w aż 3 przypadkach na 5 "matematycznie" kończyła mistrzostwem (a pozostałe 2 to okres finansowej niestabilności i przetrzebionej kadry, którego nie sposób porównać z obecną sytuacją).

Oczywiście, w sezonach 92/93 i 93/94 mimo tak złego startu Legia traciła po 11 kolejkach zaledwie 4 punkty do lidera, bo "każdy przegrywał z każdym" (w najwyższej klasie rozgrywkowej mierzyło się wówczas 18 zespołów, takim systemem jak obecnie). W sezonie 16/17 było to już 10 punktów, ale tam w szaleńczym pościgu bardzo pomógł system z dzieleniem tabeli i punktów na pół, oraz 37 zamiast 34 spotkań - na co obecnie Legia liczyć nie może. Tymczasem aktualnie, nawet przy wygraniu obu zaległych spotkań, strata Legii wynosiła będzie 9 punktów - co odrobić będzie znacznie trudniej, a i wspomniane "oczekiwane zwycięstwa" w przełożonych z racji na Europę spotkaniach nie są wcale jednoznaczne.

No właśnie, Europa. Zwróćmy uwagę co łączy przynajmniej dwa z tych "nieszczególnie rozpoczętych" sezonów z obecnym. 1990/1991 - Legia równolegle dochodzi do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów, i dopiero na tym poziomie eliminuje ją późniejszy triumfator - Manchester United. 2016/2017 - Legia Warszawa po wielu latach posuchy awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdzie toczy bohaterskie boje z Realem Madryt i Borussią Dortmund. Jednym słowem - również Legia nie jest odporna na "Pucharozę", czego doświadczamy po raz czwarty w ostatnim dwudziestoleciu (bo w 15/16 nie było AŻ TAK źle w lidze, ale po 11 kolejkach Legia miała wtedy 1,55 punktu na mecz - co dziś dawałoby jej 5-6 miejsce i stratę 7 punktów do lidera). A trzeba dodać, że "fazę grupową" lub (przed tą formą rozgrywek) "dłuższą przygodę z pucharami" Legia zaliczyła od początku lat 90-tych ośmiokrotnie - czyli "Pucharoza" dopadała ją co drugi raz!

Ciekawe, prawda?

Żeby ta odsłona #NoToPoKolejce nie była w pełni "Legiocentryczna" i zupełnie różna od poprzednich - w ramach "stałego kącika" wrzucam poniżej aktualną tabelę według punktów na mecz, spodziewanych punktów na mecz, oraz różnicy między nimi. Co z niej wynika? Raków, Lechia i Śląsk nadal punktują wyraźnie powyżej tego, co dyktuje logika InStatowych procesorów. Najmocniej wpływa to na "spodziewaną pozycję" Śląska - który jednak póki co skutecznie "oszukuje przeznaczenie" (albo skutecznie udowadnia, że algorytmy InStat nie znają się na piłce). Na drugim krańcu skali wciąż jest Radomiak, który zdaniem InStat powinien "na logikę" zajmować drugą lokatę w lidze - kiedy faktycznie zajmuje ex-aequo dwunastą, i wisi tuż-tuż nad "czerwoną kreską" strefy spadkowej.

Tyle na tę chwilę! :) Obiecuję, że następnym razem #NoToPoKolejce będzie bliższe tradycyjnej formie - zatem do przeczytania, do następnego razu!

Marcin Matuszewski