Subskrybuj
Ekstraklasa

#NoToPoKolejce - 21/22 - Kolejka #17 - Garść refleksji na półmetku

2021-12-08

Do "realnego" półmetka sezonu 21/22 w Ekstraklasie brakuje nam 4 "zalegających" jeszcze spotkań, w których rozegraniu przeszkodziły przygody w Europie lub problemy z COVID. Możemy chyba jednak uznać, że 48,7% sezonu, jakie mamy za sobą, to "zasadniczo półmetek" - i wykorzystać tę okazję by w ramach bieżącego wydania #NoToPoKolejce podsumować kilka ligowych tematów. Co tym razem podpowie nam #PrawdaLiczb? Zapraszam do lektury! 

Żeby była jasność - przygotowanie "całościowego" podsumowania to zadanie gargantuiczne, którego skala mocno wykracza poza założone ramy pojedynczego felietonu. Skupię się więc na kilku mierzalnych aspektach zespołowych, które mówią nam o ogólnej dyspozycji poszczególnych drużyn - oraz o tym jak ma się ona na półmetku do punktowej zdobyczy i miejsca w ligowej tabeli. Przy okazji - dla tych, którzy nie śledzili wcześniej moich dywagacji, w skrócie powtórzę najważniejsze pojęcia takie jak InStat Index, xG czy PPG. 

TABELA EKSTRAKLASY WEDŁUG INSTAT INDEX PO #17 KOLEJCE

Najbardziej kontrowersyjnym z przytoczonych "mierników" jest InStat Index. Dla przypomnienia, jest to jakościowa punktacja wyliczana przez InStat dla całych zespołów na podstawie uśrednionych punktacji indywidualnych wykręconych przez ich zawodników. Czy InStat Index jest narzędziem precyzyjnym i pozbawionym wad? W żadnym razie. Czy InStat Index jest narzędziem ciekawym, o precyzji przynajmniej równej "opinii uśrednionego eksperta wypowiadającego się na temat Ekstraklasy"? Jak najbardziej!

Rzut oka na tabelę ułożoną według InStat Index poszczególnych ekip pokazuje, że wskaźnik ten najwyraźniej odzwierciedla rzeczywistość coraz lepiej. Skład czołowej czwórki i dolnej trójki zespołów prezentuje się tak samo jak ustalony według PPG (Points Per Game - punkty per mecz), z minimalnymi przetasowaniami w kolejności. Identyczną lokatę zajmuje Śląsk Wrocław, zaś o 1 lub 2 lokaty "rozjeżdżają się" między tymi klasyfikacjami Górnik Zabrze, Wisła Kraków, Cracovia, Wisła Płock, Piast Gliwice i Zagłębie Lubin. Na dobrą sprawę - mocny rozstrzał między nimi dotyczy tylko Legii, Jagiellonii, Stali Mielec i Radomiaka. Z czego wynika? W wypadku Legii to dość oczywiste - zespół, który kadrowo powinien "zjadać" większość ligi, pałęta się po dnie tabeli. InStat Index uwzględnia wcześniejsze oceny zawodników, więc choć aktualna dyspozycja legionistów ściąga ich oceny w dół, jest to proces stopniowy - stąd znacznie wyższy "rating" InStat niż liczba punktów zdobywanych per mecz. A dochodzi do tego jeszcze fakt, że mecze w Europie z wysoko notowanymi rywalami - zwłaszcza zwycięskie - też mocno podnoszą "bazowy" InStat Index zawodników Legii, stanowiący punkt wyjścia do wystawiania ocen za mecze Ekstraklasy...

TABELA EKSTRAKLASY WEDŁUG PPG PO #17 KOLEJCE

 

Dlaczego śledzimy tabelę według PPG? Ano dlatego, że zespoły rozegrały nierówną liczbę spotkań - więc ich faktyczną formę najlepiej porównywać na podstawie średniej punktów zdobytych w pojedynczym spotkaniu w tym sezonie. Czy cokolwiek ona zmienia? W czołowej piątce kolejność pozostaje bez zmian, chociaż w przeliczeniu PPG na 17 spotkań przy utrzymaniu aktualnej średniej punktowania i komplecie meczów Raków miałby 31 punktów (ma 29 i zaległy mecz z Górnikiem), zaś Radomiak miałby ich 30 (ma 28 i zaległy mecz z Piastem). Dyskretnie, o jedną pozycję zmieniają się też lokaty Górnika Zabrze (z 7 na 6) i Zagłębia Lubin (z 14 na 13). Podobnie, mimo dwóch meczów zaległości, tylko o jedną lokatę wzwyż (z 16 na 15) zmienia się wyliczana wg PPG pozycja Legii - co dobitnie pokazuje jak zła jest forma Wojskowych w tym sezonie. Dwa zaległe spotkania dają ich fanom nadzieję, że po wyrównaniu liczby meczów Legia awansuje o kilka pozycji w górę. Statystyka punktowania wciąż aktualnego Mistrza Polski z bieżących rozgrywek nie daje jednak żadnych podstaw aby mocno uwierzyć w taki właśnie rozwój wypadków.

Wróćmy jednak do "wyższej / niższej pozycji według PPG niż według InStat Index" u Stali Mielec, Radomiaka i Jagiellonii. W wypadku dwóch pierwszych - mamy do czynienia z beniaminkami, którzy nie dokonali totalnej kadrowej rewolucji względem poprzedniego sezonu. Nawet jeśli zanotowali jakieś ruchy, to nie sprowadzili Kroosa i Neymara - tylko przykładowych Hinokio i Mauridesa, czyli piłkarzy w najlepszym wypadku na ich "mocnym obecnym poziomie, może trochę na plus". A więc nie takich, którzy swoją dotychczasową oceną z miejsca mocno podnieśliby InStatowy rating zespołu (inna sprawa, że pojedynczy piłkarz też go za mocno nie podniesie, musiałoby ich być kilku). Jak pisałem wcześniej odnosząc się do Legii, zmiany oceny InStat to proces powolny i stopniowy. Dotyka to szczególnie mocno ocen beniaminków - którzy wchodzą do Ekstraklasy, ale na starcie rozgrywek ocenę InStat mają dalej "pierwszoligową" (w poszczególnych meczach wynika ona m. in. z poziomu rywali, więc nawet dominując 1. Ligę trudno podnieść ją wysoko ponad uśredniony poziom ligi). Wszystko to tłumaczy dlaczego piąty "według punktów na mecz" Radomiak jest "według InStat Index" dopiero na dziesiątym miejscu, natomiast ex-aequo siódma "po PPG" Stal Mielec jest "po indeksie" dopiero na czternastym miejscu. Jest to duża niedoskonałość InStatowego systemu, która zawsze mocno mnie irytuje. Dla urealnienia ocen, weryfikacja poziomu powinna bowiem moim zdaniem w pierwszych meczach w "nowej" lidze następować znacznie szybciej.

TABELA EKSTRAKLASY WEDŁUG xPPG PO #17 KOLEJCE

Na koniec - przejdźmy do ostatnich trzech kolumn i do tajemniczych żółto-zielonych zaznaczeń. xPPG to punkty spodziewane per mecz (eXpected Points Per Game). Wyliczane są one na podstawie różnicy między "bramkami spodziewanymi" (eXpected Goals - xG) obu zespołów, i pozwalają określić kto i z jakim prawdopodobieństwem powinien z danego meczu wywieźć porażkę, wygraną lub remis. Współczynnik xG określa na podstawie szeregu algorytmów estymowane prawdopodobieństwo zdobycia gola z każdej okołobramkowej sytuacji (np. rzut karny ma xG na poziomie 0,75, bo średnio 3 na 4 karne zostają strzelone). W ostatnim meczu Bayernu z BVB Robert Lewandowski miał z karnego, wolnego i trzech sytuacji z gry łączne xG na poziomie 1,43, cały Bayern miał zaś xG na poziomie 2,3. Dortmund wykręcił w nim xG na poziomie 1,17 - a skutkiem tej różnicy stosunek "punktów spodziewanych" wynosił 2,3 do 0,3 dla Bayernu (dokładny algorytm wyliczania xPoints z xG to temat na ładnych kilka stron, można go znaleźć wraz z objaśnieniem np. w książce "The Expected Goals Philosophy" wyjaśniającej szereg kwestii związanych z xG i pochodnymi wskaźnikami).

Tabela według xPPG pokazuje wyraźnie jak "niedoszacowane względem gry" są wyniki Jagiellonii (szóste miejsce według xPPG, dwunaste miejsce "w realu") - zdecydowanego lidera pod tym względem. Na drugim krańcu mamy Śląsk Wrocław - faktycznie znajdującego się aż o 9 miejsc wyżej niż wynikałoby to z xPPG. Wiceliderem pod względem "przeszacowania" jest Piast Gliwice, który na półmetku rozgrywek okupuje pozycję o 5 oczek powyżej tej, którą "na logikę" wskazuje mu liczba "punktów spodziewanych" wyliczona per mecz. A że jest to lokata spadkowa - w Gliwicach powinni solidnie przepracować zimowe okienko transferowe i przygotowania.

TABELA EKSTRAKLASY WEDŁUG PPG - xPPG PO #17 KOLEJCE

Mówiąc o golach "spodziewanych", warto poruszyć też kwestię goli "niespodziewanych". Leo Messi w ciągu 16 sezonów w LaLiga "uzbierał łącznie 2162 sytuacje bramkowe z lącznym xG na poziomie 339,59. Oznacza to, że "na logikę" powinien on zdobyć w tym okresie około 340 bramek. Tymczasem faktycznie zdobył ich on aż 444 - co daje 104 "niespodziewane", nadprogramowe bramki wynikające nie z logicznego rozwoju akcji a z "błysku geniuszu" - lub z niespodziewanego błędu przeciwnika. Statystycy wyliczyli, że "na logikę" prawdopodobieństwo zdobycia 444 bramek z sytuacji, które miał Messi, wynosiło zaledwie 0,0000000015% - czyli zasadniczo "było fizycznie niemożliwe". WOW! Oczywiście w polskich realiach nieco częściej "bramki niespodziewane" wynikają z błędów rywali niż z takiego błysku geniuszu, a idące za nimi "punkty niespodziewane" równie często co z przebojowości napastników wynikają z fenomenalnych parad bramkarzy - niemniej, zawsze warto spojrzeć na nie bliżej.

Czym są zielone i żółte zaznaczenia? wyszczególniają one liderów pod względem różnicy między PPG a xPPG, czyli zespoły o najwyższej i najniższej liczbie "punktów niespodziewanych". Innymi słowy - największych szczęściarzy i największych pechowców. Względnie - największych i najmniejszych "umiejętnościarzy", zdobywających punkty dzięki indywidualnym momentom natchnionej gry, lub tracących je przez momenty indywidualnych działań trącących paździerzem ;) Dodatkowo, przemnożenie przez liczbę kolejek różnicy między punktami zdobytymi i punktami spodziewanymi per mecz (ostatnia kolumna) pozwoliło mi dostrzec kilka ciekawostek, które wcześniej zupełnie mi umknęły. Patrząc na lidera klasyfikacji PPG - xPPG widać bowiem, że aż 33,9% punktów zdobytych przez Lechię Gdańsk stanowią punkty "niespodziewane"! Jeszcze mocniej wygląda to w wypadku Śląska Wrocław, gdzie punkty "niespodziewane" stanowią aż 36,6% całej dotychczasowej zdobyczy tego zespołu. Szczęściarze, czy zespoły najlepiej potrafiące wykorzystać indywidualne umiejętności swoich zawodników, tak z przodu jak i w tyłach? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi... Na drugim końcu skali rankingu PPG - xPPG jest Warta Poznań, u której "niezdobyte punkty spodziewane" mogłyby zwiększyć jej dorobek aż o 37,5%. Jeden nazwie ją największym pechowcem. Drugi stwierdzi, że to nie pech tylko brak zawodników mających indywidualne umiejętności przesądzające o wynikach spotkań in plus - lub posiadanie nadmiaru takich, którzy w kluczowym momencie decydują o nich in minus. Zarzutu o brak jakościowych graczy nie sposób jednak przyłożyć do Legii czy Jagiellonii, których "punktowanie poniżej tego co na nodze" jest tylko odrobinę lepsze niż u Warty 

Resztę wniosków pozostawiam Wam... :) Do następnego!

 

Marcin Matuszewski