Subskrybuj
Ligi Zagraniczne

Suarez w Madrycie! Cholo uzupełnia braki w Atleti!

2020-09-23

We wtorek Luis Suarez spędził swój ostatni dzień w FC Barcelonie. Urugwajczyk pożegnał się z kolegami z zespołu i zapłakany opuszczał ośrodek treningowy. 33 latek został nowym napastnikiem Atletico Madryt, z którym podpisał dwuletnią umowę. Co może wnieść do ekipy z Wanda Metropolitano?

Zwiększyć konkurencyjność

Atletico od blisko dekady, gdyż prawie tyle na ich ławce zasiada Cholo Simeone, kojarzone jest z wybitnej organizacji defensywnej i poświęceniem w grze. Mecze z Rojiblancos są męką dla rywali, ale niestety niekiedy także dla widzów. Jednak taki styl gry sprawił, że Atleti jest konkurencyjne zarówno w lidze hiszpańskiej, jak i w Europie. 

Choć ostatnie kilkanaście miesięcy zasiały nutkę niepewności, czy Atletico pod rządami Argentyńczyka dalej jest w stanie rywalizować z najlepszymi? W lidze Los Colchoneros nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Ubiegły sezon zakończyli na trzecim miejscu, ale dwa poprzednie to wicemistrzostwa tuż za plecami FC Barcelony. Zważywszy na dysproporcje finansowe oraz sportowe jest to naturalne, ale nie można jednak powiedzieć, że podopieczni Simeone do samego końca bili się o tytuł, będąc równorzędnym rywalem dla ekipy Ernesto Valverde. Sezon 18/19 zakończyli ze stratą 11 punktów, a w rozgrywkach 17/18 ta różnica wynosiła aż 14 oczek. Kampania 19/20 to bardziej walka o TOP4 i Ligę Mistrzów niż pogoń za Realem i Barcą. Na Wanda Metropolitano nikt nie robi z tego tragedii, gdyż w pełni rozumieją, że takie jest miejsce w szeregu Rojiblancos, a zadaniem Cholo, jak sam powtarza, jest "zmniejszenie czasu oczekiwania na kolejne mistrzostwo". 

Simeone z Atletico tytuł już zdobył w sezonie 2013/14, ale niedoścignionym celem jest trofeum Champions League i w tych rozgrywkach najbardziej widać stagnacje projektu Argentyńczyka. Sezony 13/14 i 15/16 to finały Ligi Mistrzów przegrane z Realem Madryt, ale od sezonu 17/18 Rojiblancos nie potrafią przeskoczyć pułapu ćwierćfinału. W owym sezonie nie wyszli nawet z grupy, lecz udało im się zatriumfować w Lidze Europy. Jest to ostatnie trofeum, obok Superpucharu Europy, które zdobyło Atleti.

Ostatnie lata to głównie rozczarowania. Najpierw odpadnięcie z Juventusem, mimo dwubramkowej zaliczki z pierwszego meczu, a w minionym sezonie zespół z Madrytu niespodziewanie odpadł z RB Lipsk. Zwłaszcza starcie z podopiecznymi Juliana Nagelsmanna było demonstracją nowoczesnej gry Niemców, pieszczotliwie nazywanej "sexy football", z wypaloną drużyną Atletico. Jaka jest przyczyna gorszych rezultatów ekipy Diego Simeone? Czy rzeczywiście jest to zmęczenie materiału?

Najgorszy od 13 lat

Lata największych triumfów Cholo oraz jego drużyny to okres posiadania „bestii” w ataku. Fundamentem pracy Argentyńczyka jest obrona, w której personalia są, de facto, bez znaczenia, gdyż ona zawsze prezentuje najwyższy poziom. Ale gra ofensywna zawsze opierała się na napastniku, na dziewiątce z najwyższej światowej półki. Jak wygląda bilans najlepszych strzelców Atletico na przestrzeni okresu pracy Simeone? (kolejno: sezon – zawodnik - bramki we wszystkich rozgrywkach)

  • 11/12 - Radamel Falcao - 36
  • 12/13 - Radamel Falcao - 34
  • 13/14 - Diego Costa - 36
  • 14/15 - Antoine Griezmann - 25
  • 15/16 - Antoine Griezmann - 32
  • 16/17 - Antoine Griezmann - 26
  • 17/18 - Antoine Griezmann - 29
  • 18/19 - Antoine Griezmann - 21
  • 19/20 - Alvaro Morata - 16

Od razu w oczy rzuca się pewna prawidłowość. W sezonach, w których najskuteczniejszy gracz Atleti nie potrafił strzelić około 30 bramek – Rojiblancos nie zdobywali żadnego pucharu. Natomiast, gdy ta bariera zostawała przekroczona, kolejny puchar lądował w gablocie. Ostatnie dwa lata są pod tym względem bardzo mizerne. Alvaro Morata i jego 16 trafień to najgorszy wynik od 2007 roku i Fernando Torresa, który zdobył wtedy 15 goli. Problem w tym, że Atletico jest teraz w zupełnie innym miejscu i ma zupełnie inne cele, niż wtedy. Los Colchoneros w okresie, w którym podbijali La Ligę oraz rozgrywki Champions League, mogli liczyć na napastnika z najwyższej światowej półki, który w dodatku był w swojej życiowej formie - jak Radamel Falcao czy Diego Costa. 

Skromny dorobek nowego już gracza Juventusu, gdyż Hiszpan został wypożyczony za 10 mln euro z opcją wykupu za 45 mln, nie bierze się z defensywnego stylu gry zespołu. Trzeba zadać temu kłam, gdyż ludzie często błędnie interpretują pewne fakty lub zjawiska. Według portalu fbref.com, Atletico w sezonie 2019/20 miało czwarty współczynnik xG (goli oczekiwanych – red.) w La Liga. Alvaro Morata w rozgrywkach ligowych zdobył 12 bramek, ale jest jedynym(!) graczem w TOP30 strzelców w Hiszpanii, który stosunek strzelonych goli do współczynnika xG ma ujemny! To znaczy, że strzelił on znacznie mniej bramek, niż powinien. Potwierdza to również klasyfikacja niewykorzystanych sytuacji. 26 latek królował w niej cały sezon, aż zatrzymał się na 18 zmarnowanych okazjach.

Morata nie udźwignął odpowiedzialności zdobywania bramek, ale brakowało mu wsparcia partnerów. Diego Costa wydaje się piłkarzem skończonym, a Joao Felix jeszcze nie wszedł w buty Antoine Griezmanna. Z tego powodu przyjrzałem się również duetom strzelców w ostatnich sezonach Atletico pod batutą Cholo. (kolejno: sezon – para najskuteczniejszych zawodników – łączna liczba ich bramek we wszystkich rozgrywkach)

  • 12/13 - Diego Costa + Radamel Falcao - 54
  • 13/14 - Diego Costa + Raul Garcia - 53
  • 14/15 – Antoine Griezmann + Mario Mandzukic - 45
  • 15/16 - Antoine Griezmann + Fernando Torres - 44
  • 16/17 - Antoine Griezmann + Kevin Gameiro - 42
  • 17/18 – Antoine Griezmann + Kevin Gameiro - 40
  • 18/19 – Antoine Griezmann + Saul Niguez - 27
  • 19/20 – Alvaro Morata + Joao Felix – 25

Zauważalna gigantyczna dysproporcja. Potwierdza ona wniosek z poprzedniej klasyfikacji. Spadek jakościowy graczy w przedniej formacji kolosalnie wpłynął na brak skuteczności oraz bramek ofensywnych graczy. Mocno odbija się to na wynikach i uniemożliwia święcenie triumfy w Europie oraz w lidze.

„El Pistolero” na ratunek

W poprzednich sezonach cała gra ofensywna spoczywała na barkach Antoine Griezmanna, który świetnie odnajdywał się w tej roli. Forma Francuza zamazywała jednak rzeczywistość. Nie jest on napastnikiem oraz goleadorem z krwi i kości, który nie zawiedzie w kluczowym momencie i pociągnie zespół. Styl gry Cholo Simeone wymaga dużej eksploatacji zawodników defensywnych, ale także gracza ustawionego na desancie, wysuniętego napastnika. To on jest jedną z kluczowych postaci dla odpowiedniego funkcjonowania Cholismo. Morata potrafił pracować dla zespołu, ale nie szły za tym gole.

Atletico kontraktuje teraz maszynę do zdobywania bramek. Wszystkich liczb Luisa Suareza z ostatnich sezonów spędzonych w Barcelonie nie ma sensu przytaczać, lecz pod wątpliwość w przypadku tego transferu poddawany jest wiek oraz stan fizyczny Urugwajczyka. El Pistolero ma 33 lata na karku i problemy z łąkotką, którą miał operowaną kilka miesięcy temu. W dodatku kibice Blaugrany często w ostatnim czasie mieli zastrzeżenia co do jego wagi.

Suarez trafia pod skrzydła wybitnego specjalisty od przygotowania fizycznego – profe Ortegi. Jeśli Urugwajczyk będzie w stanie postawić swego rodaka na nogi, Atleti zyska niesamowitą strzelbę. 33 latek, mimo że już w poprzednim sezonie nie omijały go problemy, zdobył aż 21 bramek i zaliczył 12 asyst w 36 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach! Są to liczby imponujące jak na zawodnika określanego „wrakiem fizycznym”.

Istotny jest także kontekst tego transferu. Atletico ściąga Suareza za półdarmo. Rojiblancos zapłacą Barcelonie zaledwie 6 milionów euro! Oczywiście sporym obciążeniem będzie pensja Urugwajczyka, wynosząca 9 milionów euro na sezon, ale mimo to, nie stanie się on najlepiej zarabiającym zawodnikiem w drużynie. Jest nim Jan Oblak, który inkasuje 10 "baniek" rocznie. El Pistolero związał się z klubem z Wanda Metropolitano dwuletnią umową, więc nawet w przypadku niepowodzenia, w miarę szybko się z Madrytem pożegna.

źródło: understat

Luis Suarez jest już piłkarzem wiekowym, ale to dalej gracz ze światowej czołówki. Nie ma wątpliwości, że jest to progres i skok jakościowy w porównaniu do Alvaro Moraty, o czym świadczą liczby. Należy pamiętać również o skomplikowanej sytuacji na rynku transferowym oraz sytuacji finansowej Atletico. Z wcześniejszej analizy jasno wynikało, że Rojiblancos na gwałt potrzebują skutecznego napastnika, aby ponownie móc walczyć z najlepszymi. Rynek „dziewiątek” jest bardzo ograniczony, a realnych wariantów z naprawdę najwyżej półki nie ma praktycznie wcale i trzeba czekać na prawdziwe okazje. I taka przytrafiła się Atletico, które nie może pozwolić na zakup zawodnika za kilkadziesiąt milionów euro, dopóki nie sprzeda swoich niechcianych zawodników jak Lemar, Vitolo czy Diego Costa. Rojiblancos tak naprawdę wybierali między Luisem Suarezem, Edinsonem Cavanim, z którym rozmowy zimą trwały bardzo długo aż w końcu spaliły na panewce, lub szukać gracza o zdecydowanie niższej renomie jak Raul de Tomas czy Chimy Avila. Szala w tym wypadku musiała przechylić się w kierunku Urugwajczyka…

Na papierze Los Colchoneros ściągają gracza, który najlepsze lata wydaje się mieć za sobą, ale to dalej zawodnik z olbrzymią jakością, który przy odpowiednim przygotowaniu fizycznym, motorycznym i piłkarskim, zdecydowanie pomoże im w zmniejszeniu dystansu do czołówki.

FILIP MODRZEJEWSKI